Masowe poruszenie

Jeśli cywilizację będziemy pojmować jako ciągły wzrost komfortu życia, to w istocie nastąpił olbrzymi progres. Tyle, że to, co jest źródłem naszego sukcesu, jest też jednocześnie naszą pułapką. Ograniczając się wyłącznie do naszego kraju, w Polsce mamy 22 mln ludzi z nadwagą lub otyłością. To nie jest problem wyłącznie estetyczny, ale przede wszystkim zdrowotny.

Pod względem ewolucyjnego dziedzictwa niczym się nie różnimy od ludów zbieracko-łowieckich. Żyli oni na otwartej sawannie, a pożywienie zdobywali penetrując okolicę w poszukiwaniu jadalnych roślin oraz polując okazjonalnie na zwierzynę. Podstawą ich istnienia oraz przetrwania był ruch. Do dziś w tej formie żyją niektóre plemiona amazońskie lub aborygeńskie, przynajmniej te, których nie strawiła jeszcze cywilizacja. Zawsze robił na mnie wrażenie widok tych szczupłych i atletycznych postaci na tle wszędobylskich panów z brzuszkiem, których męczy nawet chodzenie po schodach. 

Rozwój rolnictwa spowodował przejście od nomadycznego trybu życia do osiadłego. Zmiana ta przyniosła wiele korzyści. Wzrosła stabilizacja życiowa, a techniki uprawy roli zwiększyły bezpieczeństwo żywnościowe. Ruch był nadal na porządku dziennym, a styl życia podporządkowany naturze. Zmieniła to wszystko rewolucja przemysłowa, która dzięki maszynom wyswobodziła człowieka od wielu przykrych zajęć (dokładając oczywiście nowe problemy) oraz skoncentrowała jego życie w miastach, mało przypominających dawne osady. Dziś żyjemy w epoce rewolucji informatycznej, która na nowo kształtuje nasz styl życia, już nie tyle osiadły, co siedzący.

Jeśli cywilizację będziemy pojmować jako ciągły wzrost komfortu życia, to w istocie nastąpił olbrzymi progres. Tyle, że to, co jest źródłem naszego sukcesu, jest też jednocześnie naszą pułapką. Ograniczając się wyłącznie do naszego kraju, w Polsce mamy 22 mln ludzi z nadwagą lub otyłością. To nie jest problem wyłącznie estetyczny, ale przede wszystkim zdrowotny.

„Statystyka jest straszna – mamy 22 miliony chorych na nadwagę i otyłość, 3 miliony na cukrzycę typu II, nadciśnienie ma 10 milionów, z czego 8 milionów wysokie, 3 miliony ma chorobę niedokrwienną serca, 12 milionów stany przedrakowe, a demencję pół miliona. Mało kto kojarzy, że przyczyną jest 5-6 kilogramów, które nam przybyło w okolicy brzucha”

– konstatuje w artykule Gazety Wyborczej profesor Mirosław Jarosz- internista, gastroenterolog, międzynarodowy ekspert ds. żywienia. 

Coraz mniej pracy, którą wykonujemy ma charakter fizyczny i coraz rzadziej jest ona powiązana z jakimkolwiek wysiłkiem. Stresu za to nam przybywa i ewidentnie nie potrafimy sobie z nim poradzić. Dodatkowo korzystanie z samochodów, wind czy ostatnio elektrycznych hulajnóg, jeszcze bardziej pogłębia nasz bezruch. Dobitnym symbolem naszych czasów niech będzie 20-minutowa wycieczka samochodem na siłownię, po to, by pobiegać… na bieżni mechanicznej. Czy nie rozsądniej byłoby wykorzystać czas dojazdu bezpośrednio na bieg, jazdę rowerem lub spacer? 

Jeśli idzie o aktywność fizyczną, odkąd uprawiam triatlon należę do mało reprezentatywnej grupy społeczeństwa. Trening trzech dyscyplin oraz zawody na poziomie 5 lub 10 godzin na pewno nie są dla wszystkich. Choć mitem jest, że na takich zawodach startują wyłącznie ludzie wybitnie sprawni i bez nadwagi. Jak wszędzie, mamy tu pełen przekrój społeczeństwa, na różnym poziomie sportowym i ambicjonalnym. Triatlon jednak nigdy nie stanie się sportem masowym i bardzo dobrze, bo triatloniści straciliby swoją aureolę wyjątkowości, a mam wrażenie, że dla niektórych to bardzo ważna motywacja.

Według mnie najistotniejsza jest promocja aktywności w ogóle i to takiej wykonywanej przy różnych okazjach, czasami mimochodem, jak na przykład w ramach obowiązku dojeżdżania rowerem do pracy czy nawet w sposób zaplanowany, ale ciągle w ramach rekreacji. Ruch dla przyjemności, a nawet towarzystwa. Zacytuję może Justynę Kowalczyk, której jestem wielkim fanem od pamiętnego biegu na 30 m klasykiem w Vancouver, gdzie wygrała z Bjørgen na finiszu o 0,3 s:

„Spacery, truchty, przebieżki, schody zamiast windy, niedzielna przejażdżka rowerem, trochę pływania dla ochłody, biegóweczki w zimie (obowiązkowo!). By być zdrowym wystarczy racjonalna aktywność fizyczna. Bez popadania w przesadę”.

https://www.facebook.com/kibicujjustynie/posts/2961281020582901?__tn__=K-R
Jeden z postów z oficjalnej strony Justyny Kowalczyk

Coś co wygląda tak niepozornie naprawdę może uratować życie, a na pewno poprawić jego jakość.  Szans powrotu na sawannę nie widzę, ale aktywny urlop, gdzie możemy choć przez chwilę poczuć się jak łowcy-zbieracze, jest jak najbardziej w naszym zasięgu. 


Website |  + posts

Podobne wpisy

  • Jak się kłócić, żeby się nie pokłócić

    Zacznijmy od tego, że kłótnia, wbrew powszechnej opinii, nie musi być wcale porażką. Czasami bywa lepsza niż obojętność lub emocjonalny impas. Może świadczyć bowiem, że nam zależy na danej relacji, że traktujemy ją poważnie, że chcemy ją poprawić, przepracować, oczyścić.  Zdaniem znakomitego psychoterapeuty Bogdana de Barbaro, w kłótni zawiera się taka myśl: „Zależy mi na…

  • W deszczowy dzień w Nowym Jorku

    Leciwy klasyk powraca z kolejną komedią romantyczną dla dołująco-refleksyjnych intelektualistów na nigdy niekończącej się terapii. Fabuła… ale to już było Akcja rozgrywa się nie gdzie indziej jak w Nowym Jorku, ulubionej metropolii mistrza. Młoda para prowincjonalnych studentów Gatsby i Ashleigh postanawia spędzić wspólnie romantyczny weekend w mieście cudów. Wkrótce ma się okazać, że nie będzie…

  • Zakazane kwiaty, czyli kto i dlaczego nie pozwala sprzedawać pani Teresie chryzantem na cmentarzu?

    Pani Teresa jest lokalną legendą na cmentarzu przy ul. Spokojnej w Ostródzie. Przez trzy długie dekady stanowiła nieodłączny element tego miejsca, oferując znicze i kwiaty, zwłaszcza chryzantemy. To była jej pasja, powołanie i przede wszystkim sposób na utrzymanie się przez tyle lat.

    Pani Teresa zawsze sprzedawała swoje kwiaty tuż przy kaplicy. To miejsce stanowiło serce cmentarza, gdzie mogła nawiązywać kontakty z ludźmi, słuchać ich historii i oferować wsparcie w trudnych chwilach żałoby.

    Niestety, wczoraj pojawiła się straż miejska z żądaniem, aby Pani Teresa przestała wystawiać swoje kwiaty na zewnątrz budynku i próbowali nałożyć na nią mandat. Pani Teresa stanęła w obronie swojego prawa i nie zgodziła się przyjąć mandatu.

    Dziś, nie poddając się, Pani Teresa ponownie wystawiła swoje kwiaty przed budynkiem. Dla niej to sprawa zasady, walka o coś więcej niż tylko handel. To jej sposób na zachowanie pamięci o tych, którzy odeszli, i kontynuację pięknej tradycji, którą przekazywała przez lata.

    Ta historia stawia pytanie: czy tak powinno wyglądać zarządzanie miastem? Czy przepisy i regulacje powinny przeważać nad długoletnimi tradycjami i ludzkim współczuciem? Pani Teresa reprezentuje nie tylko siebie, ale także duszę miasta, która traci coś ważnego, gdy traci swoje korzenie i ludzi tak oddanych jak ona.
    ——————————————————-
    RzeczJasna tworzymy z Wami i dla Was!
    Jesteśmy też na:
    FACEBOOK www.facebook.com/simrzeczjasna
    INSTAGRAM www.instagram.com/simrzeczjasna
    📧 tv@simrzeczjasna.pl
    🌐 www.simrzeczjasna.pl
    Możecie też nas wspierać na platformie Patronite www.patronite.pl/RzeczJasna
    Za dotychczasowe wsparcie z całego serca dziękujemy ❤🙏

  • Własny pokój

    „Historia męskiego sprzeciwu wobec emancypacji kobiet jest, być może, ciekawsza niż historia samej emancypacji.” „Własny pokój” Virginii Wolf w przekładzie Agnieszki Graff to feministyczna klasyka gatunku.  Pisarka Sylwia Chutnik i reportażystka Karolina Sulej dołożyły do niego współczesny komentarz. Są to rozmowy z sześcioma znanymi kobietami, które działając twórczo na kompletnie różnych polach, na swój sposób…

  • Didaskalia do zszywania miasta.

    Antropologia miejskości. A wszystko to wina Wieśka Skrobota! Napisał artykuł do naszego Magazynu RzeczJasna pt. Zszywanie miasta. Tytuł niewinny. A wywołał prawdziwa burzę. Zacytuję jedno zdanie, które stało się chyba przyczynkiem do całej afery. To, co po nim zostało napisane, dla wielu nie miało już znaczenia. A zatem cytuję: „Wiadukt w osi ulicy Drwęckiej, niezależnie…

  • Toksyny na hali MOS, a radni dowiadują się z mediów

    Podczas wrześniowej sesji Rady Miejskiej w Ostródzie ujawniono, że w sierpniu w Hali MOS wykryto silnie rakotwórcze związki chemiczne: xylamit i olej kreozotowy, co może stanowić zagrożenie dla zdrowia. Xylamity mają znaczne właściwości grzybo- i owadobójcze, jednak są to silnie toksyczne środki i trucizny oddechowe. Podobnie olej kreozotowy pozwala zabezpieczać drewniane elementy przed wilgocią czy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *